Promyczek

Promyczek

Zajawka

"Wiem, że jesteś tylko maleńkim płateczkiem śniegu, a ja maleńkim promykiem, ale myślę, że razem możemy stworzyć coś naprawdę niezwykłego. Musisz czerpać ze mnie energię, bierz tyle, ile tylko chcesz, gromadź jej jak najwięcej, a gdy już poczujesz, że więcej nie udźwigniesz, wtedy wypuść ją z siebie z pełnym impetem w świat."

Promyczek
Muzyka do czytania

Był to mroźny, styczniowy dzień. Słońce leniwie wyłaniało się znad linii horyzontu, zerkając ciekawie na ośnieżoną, skutą lodem krainę. Promyki łaskotały delikatnie płatki śniegu, przedzierając się przez kolejne warstwy, zmieniały swoją barwę i kierunek. Nie miały żadnej nadziei, że zdołają rozgrzać i przywołać życie na zmrożonej, otulonej śniegiem ziemi.

Myślały tak wszystkie oprócz jednego, rozmarzonego promyczka, który za nic miał prawa tego świata. Marzył, aby tchnąć życie w skostniałą krainę, gdzie wszystkie stworzenia ukryte przed mrozem przytulały się do siebie, próbując się troszkę ogrzać. W myślach przywoływały ciepłe, słoneczne dni kiedy od rana do wieczora hasały na świeżym powietrzu, nie troszcząc się o pożywienie, którego było pod dostatkiem na każdym pobliskim krzaku i drzewie.

– Ciekawe, dlaczego zimą nie mogę przywołać do życia przyrody? Musi być na to jakiś sposób! – myślał na głos promyczek, a koledzy podśmiewali się z jego naiwnych pomysłów.

– Nie filozofuj maleńki, chodź lepiej bawić się z nami w śnieżne odbijanki. Taki jest świat i nic tego nie zmieni! – odparł sąsiedni promień, a reszta mu wtórowała.

Promyczek jednak nie poddawał się. Przez cały dzień uporczywie wpatrywał się w jeden drobniutki, niepozorny płatek śniegu szepcząc do niego cichutko, tak żeby nikt nie słyszał.

– Wiem, że jesteś tylko maleńkim płateczkiem śniegu, a ja maleńkim promykiem, ale myślę, że razem możemy stworzyć coś naprawdę niezwykłego. Musisz czerpać ze mnie energię, bierz tyle, ile tylko chcesz, gromadź jej jak najwięcej, a gdy już poczujesz, że więcej nie udźwigniesz, wtedy wypuść ją z siebie z pełnym impetem w świat. Proszę, spróbuj, nie masz przecież nic do stracenia!

Płatek przez pierwsze godziny leżał obojętny na wszelkie zachęty, nie próbując słuchać rad natrętnego, niechcianego gościa. Wiedział, że to wszystko są tylko złudne pragnienia nie do końca normalnego promyka. Jednak ukryte w głębi serca pragnienie życiodajnej wody, zaczęło się cichutko przebijać, aż w końcu płatek dał za wygraną. „I tak nic z tego nie wyjdzie, ale spróbuję, przynajmniej ten natręt odczepi się ode mnie” pomyślał maleńki kryształek wody. Nastawił się cały w kierunku promyka i starał się zgromadzić w sobie jak największą ilość energii. Poczuł na całym ciele drżenie, które z każdą chwilą stawało się coraz silniejsze. Promyczek widząc to, lekko się przestraszył, ale czuł, że za chwilę wydarzy się coś niezwykłego. Kiedy śnieżynka zebrała w sobie taką ilość promieni, która prawie rozrywała ją oraz wprawiała w ruch, wzięła głęboki oddech, pomyślała o zielonym lesie pełnym drzew i uwolniła z siebie całą zgromadzoną moc.

Ku ogromnemu zdziwieniu wszystkich promyków, na polance, w miejscu gdzie leżała śnieżynka, w jednej sekundzie wyrosło ogromne drzewo. Zakwitło drobnymi, śnieżnobiałymi kwiatami, których płatki skrzyły się, tak jakby były zrobione ze śniegu. Drzewo otworzyło oczy, spojrzało na promyczek i cichutko szepnęło: – Miałeś rację, razem dokonaliśmy czegoś niesamowitego!

Drzewo stało się ulubionym miejsce zabaw dla pobliskich ptaków, które bardzo ceniły sobie słodki, pomarańczowy smak jego płatków. Dzieci zawiesiły na nim ogromną huśtawkę, a pod spodem wybudowały igloo, w którym przechowywały niezwykle smaczne owoce z cudownego drzewa. Szczęśliwy promyczek od tej pory codziennie karmił i ogrzewał drzewo, które opowiadało mu zasłyszane historie dzieci oraz ptaków. Pozostali przyjaciółmi na zawsze.


EM